S
“Picture yourself when you’re getting old”
The Kinks – Picture Book
Podoba mi się. Fajnie to opisałeś.
Co?
Z Agnieszką to…
To opowiadanie.
Ale…
To opowiadanie.
Zamknęła drzwi. Powiesiła torbę na wieszaku. Zdjęła płaszcz. Zdjęła buty. Weszła do salony i usiadła przy stole wyciągając zapalniczkę z kieszeni bluzy.
Dasz mi papierosa?
Wstał ociężale i wyciągnął pogniecioną paczkę.
Proszę. Powiedział wyciągając jednego.
Chciałabym wziąć z paczki.
Dobrze. Włożył papierosa do ust i go podpalił.
Gdzie byłaś?
Wyszłam.
Wiem. Jestem ciekaw gdzie byłaś.
Spotkałam się ze znajomymi.
Dlaczego się nie odezwałaś?
Myślałam, że szybciej wrócę. A ty co robiłeś?
Nic.
Rozumiem. Wstał niemniej ociężale niż za pierwszym razem i podszedł do komputera.
Nie włączaj muzyki.
Chciałbym czegoś posłuchać. Chcesz się czegoś napić?
Tak. Ruszył w stronę barku, nalał do szklanek ginu, wrzucił kilka kostek lodu i podał jej.
Serio?
Nie rozumiem. Wziął łyka i lekko się skrzywił.
Dlaczego się nie odezwałeś?
Nie widziałem powodu.
Wiesz, że czułam się potem jak szmata.
Mi to nie przeszkadzało.
Aha. W jej oczach coraz bardziej widać było złość, powąchała zawartość szklanki i odstawiła ją.
Aha. Powtórzył głucho po niej, wypił resztę swojego drinka i sięgnął po butelkę, aby sobie dolać.
Od kiedy pijesz gin.
Od dawna. Nie stać mnie już było na tonik.
Uważasz, że to fair?
Co?
Że pozwoliłeś mi się czuć jak szmata?
Nie jestem w stanie manipulować twoimi emocjami.
Chyba jednak jesteś.
To co czujesz po tym co robię zależy od twojego nastawienia, zresztą sama się na to zgodziłaś.
Nie rozumiem.
Nie musisz.
Co to za muzyka?
Dlaczego nie dałaś znać?
Już ci mówiłam. Spojrzał na nią wymownie. Byłam ze znajomymi.
Kto jest ofiarą a kto łowcą?
Nie rozumiem.
Już Ci mówiłem, nie musisz. Patrzyła na niego z rozdrażnieniem. Powoli się oswajała z wieloma rzeczami, ale nadal niektóre, aż za bardzo jej ciążyły.
Nie chce już z tobą mieszkać.
Jestem w stanie to zrozumieć.
Co ci się stało?
Nie wiesz jaki będę jutro.
Ale dzisiaj mnie przerażasz. Jesteś stracony.
Dla ciebie…
Dla wszystkich. Podała mu paczkę, wyciągnął papierosa i nerwowo popalił, pogładził swoją twarz.
Myślę nad zapuszczeniem bródki.
Jak uważasz.
Mógłbym wyglądać mniej jak dzieciak. Przedstawiać się jako pijak i usprawiedliwiać wszystko co robię tą brodą… nie bródką, chciałbym brodę zapuścić. Może wąsy… Spojrzał na nią. Zaciągnął się. Powoli usiadł naprzeciwko niej.
Kiedy weźmiesz swoje rzeczy?
Nie wiem.
Zostaniesz na noc?
Tak.
Dlaczego?
Nie mam gdzie iść.
Ja wyjdę.
Nie. Chce żebyś został.
Dzisiaj.
Tak. Dzisiaj. Patrzył na nią bez emocji. Popijał drinka, palił swojego papierosa i patrzył się na nią całkowicie pusty.
Nie rozumiem co się stało.
Pamiętasz moją książkę?
Nie.
Ja też już nie. Nie wiem o kim była. Może jak ją przeczytam wszystko się ułoży. W mojej głowie. Miałem sen wczoraj.
Zawsze masz sny, te same.
Już nie.
Jestem w nich?
Już nie.
About this entry
You’re currently reading “S,” an entry on dens
- Opublikowano:
- Maj 24, 2010 / 12:29 pm
- Kategoria:
- Uncategorized
- Tagi:
1 komentarz
Jump to comment form | rss komentarzy [?] | trackback uri [?]